Trudno oprzeć się wrażeniu, że Poznań Motor Show 2026 wyglądał w tym roku zupełnie inaczej, niż obraz do jakiego się przyzwyczaiłem. Zobaczyłem wystawę, w której Europa postanowiła zrobić sobie długi weekend, a Chińczycy w tym czasie weszli do salonu głównym wejściem, postawili wielkie stoiska (dawno takich nie było) i powiedzieli:

 „ 早上好,现在我们 ”.

Tegoroczne targi w Poznaniu były właściwie pokazem siły producentów z Państwa Środka. Omoda, Jaecoo, Leapmotor, BAIC, Changan, GAC, Hongqi, Jetour, Voyah, JAC Motors – chwilami człowiek miał wrażenie, że bardziej przydałby się słownik mandaryńskiego niż katalog wystawców. Można było poczuć się jak podczas dalekiej podróży do Chin właśnie.

I nie chodzi wyłącznie o liczbę egzotycznych dla nas jeszcze brandów. Chodzi o skalę ofensywy. Chińczycy nie przyjechali do Poznania po to, żeby pokazać jeden model ukryty między hostessą a ekspresem do kawy. Oni przyjechali po rynek. Z ogromnymi stoiskami, premierami co kilkanaście minut, gotowymi strategiami sprzedaży i – co najważniejsze – samochodami, które przestały wyglądać jak tanie kopie europejskich modeli.

Bo prawda jest brutalna: jeszcze kilka lat temu rodzimy kierowca patrzył na chińskie auta z pobłażliwym uśmiechem. Dzisiaj patrzy na cennik i mówi sobie znaną sentencję…”skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać”. Ba, nawet jak by tak się przyjrzeć, to ta różnica zaczyna być na niekorzyść lubianych marek, jakie do tej pory były na czele listy życzeń przeciętnego użytkownika samochodu w Polsce.

Najciekawsze jest jednak to, kto na najważniejszych polskich targach motoryzacyjnych właściwie… nie był obecny. Owszem, pojawił się Mercedes-Benz, Jeep, Mazda, Kia czy Hyundai, można było zobaczyć luksusowe Aston Martiny i Lamborghini wystawione przez stajnię Karlik Luxury Cars, a nie przez oficjalnych dealerów, ale zabrakło tego, co kiedyś stanowiło fundament europejskich targów motoryzacyjnych. Gdzie był Volkswagen z wielką premierą? Gdzie BMW? Audi? Renault? Peugeot? Fiat? Skoda? Volvo? Porsche? Stellantis w pełnej krasie? Producenci z Europy chyba odpuścili sobie walkę o rynek, tak to widzę…

Tymczasem Chińczycy zachowywali się jak drużyna, która właśnie wyczuła słabość przeciwnika. I trudno się dziwić. Europejska motoryzacja jest dziś zmęczona regulacjami, kosztami energii, polityką klimatyczną i własną biurokracją. A chińskie marki? Są głodne. Bardzo głodne i gryzą z dość dużą nutą agresji.

Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że odwiedzający wcale nie uciekali od tych marek. Wręcz przeciwnie. Tłumy przy Omodzie, Jaecoo czy Leapmotorze pokazały, co chcemy oglądać, co chcemy dotykać i po co ostatecznie chcemy iść do salonów. Ludzie już nie pytają: „Czy chińskie auto jest dobre?”. Dzisiaj pytają: „Które wybrać?”.

I tu pojawia się pytanie dużo ciekawsze niż sama lista premier: czy targi motoryzacyjne są dziś jeszcze w ogóle potrzebne?

Przecież wszystko mamy w internecie. Premiery oglądamy na YouTubie. Dane techniczne sprawdzamy szybciej niż kelner przynosi espresso. Konfiguratory online pokazują więcej niż połowa stoisk targowych sprzed dekady. A mimo to przez hale poznańskich targów, przewinęło się ponad 94 tysiące osób!!

Dlaczego?

Bo motoryzacja nadal jest emocją. Samochód trzeba zobaczyć na żywo, dotknąć, usiąść za kierownicą i sprawdzić, czy ekran multimediów nie wygląda jak tablet przyklejony taśmą dwustronną. Internet sprzedaje informacje. Targi nadal sprzedają doświadczenie organoleptyczne. A mimo wszystko, odwiedzić wystawców skumulowanych w jednym kompleksie jest optymalniej, niż jeździć od salonu do salonu.

Ale jednocześnie Poznań Motor Show 2026 pokazał coś jeszcze. Targi przestały być miejscem dominacji wielkich europejskich koncernów. Dziś są papierkiem lakmusowym zmian na rynku. A ten papierek zrobił się bardzo chiński.

I chyba właśnie dlatego tegoroczna impreza była dla mnie taka ważna. Nie dlatego, że pokazano tam dziesiątki chińskich premier. Tylko dlatego, że po raz pierwszy tak wyraźnie zobaczyłem, kto w motoryzacji w naszym kraju zaczyna dyktować warunki, a kto jedzie już chyba tylko na oparach benzyny.

Jaka jest Wasza ocena, zgadzacie się?

 


ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj